Patron szkoły

HISTORIA MAJORA HENRYKA DOBRZAŃSKIEGO

Henryk Dobrzański urodził się 22 czerwca 1897 roku w Jaśle w pałacu Sroczyńskich. Obecnie w pałacu ma siedzibę Zespół Szkół Medycznych. W 1980 roku wbudowano tam tablicę pamiątkową ku czci majora Henryka Dobrzańskiego.    13 lipca 1897 roku ksiądz Gracjan Szklarski ochrzcił go trzema imionami: Henryk, Feliks i Józef. Maria Lubieniecka Dobrzańska to matka Henryka. Major Henryk Dobrzański miał o 2 lata starszą siostrę Leonię.

Po przeniesieniu się do Krakowa Henryk Dobrzański rozpoczął w 1907 roku naukę w Wyższej Szkole Realnej. Naukę w szkole realnej zakończył zdając maturę w czerwcu w 1914 roku.W dworze Leonarda i Marii Mieroszewskich (Maria z domu Lubieniecka) rodzeństwo Dobrzańskich zwykle spędzało wakacje. To tu narodziła się Henryka pasja do hippiki, to również tu po raz pierwszy spadł z konia podczas pokonywania ruchomych przeszkód (krowy), w wyniku czego znalazł się w szpitalu. 

Kościół w Niegardowie – w tym kościele odbyła się uroczysta msza pożegnalna, podczas której wuj Leonard Mieroszewski wyprawił ochotnika Henryka Dobrzańskiego na wojnę. Zgodnie z dawnymi obyczajami Rzeczpospolitej, podarował mu ze swej stajni z rzędem oraz szablę, którą poświęcił proboszcz ksiądz Władysław Pawłowski. 1 grudnia 1914 roku Henryk Dobrzański zgłosił się na stację zborną Legionów Polskich w Krakowie. Po zgłoszeniu się Henryk Dobrzański przeszedł szkolenie podoficerskie, zakończone awansem na kaprala. Służył w drugim pułku ułanów Legionów Polskich, gdzie wyróżniał się odwagą. 

Kartka przesłana Irenie Mieroszewskiej w Krakowie: „Irciu Droga! Bardzo dziękuję za kartki pisane z Czech, w tej chwili mam służbę (wartę), więc tych parę słów tylko piszę, jutro Ci więcej napiszę o mych nowych stosunkach. Rączki Twe i Cioci całuję. Twój Henryk.”

Na froncie w drugim pułku ułanów Legionów Polskich. Zdjęcie jest jednocześnie kartą pocztową przesłaną przez Henryka Dobrzańskiego do matki przebywającej w Wiedniu. „Droga Mamo! Widzisz, że jednakże częściej piszę niż Ty. Dziś dostałem zbiorową kartę od Lilii. Przesyłam Ci naszą fotografię, co słychać? Pisz na nowy adres. Całuję Cię. Twój Henryk.”

Po wycofaniu z frontu z końcem 1916 roku Legionów Polskich drugi pułk ułanów został skierowany do koszar w Mińsku Mazowieckim. Kapral Henryk Dobrzański odwiedził wówczas kuzynki Łubieńskie.

Na zdjęciu kapral Henryk Dobrzański w mundurze żołnierza Polskiego Korpusu Posiłkowego z siostrą Leonią. Zdjęcie wykonane jesienią 1917 roku w czasie pobytu Henryka u matki, która wraz z Leonią przebywała w tym czasie w Wiedniu. 

Brał udział w bitwie pod Rarańczą, większość walczących tam oddziałów została otoczona przez Austriaków i rozbrojona. Pojmanych żołnierzy przewieziono pociągami na Węgry i rozmieszczono w obozach dla internowanych. Trudne warunki życia, brutalne traktowanie przez straż obozową i przesłuchania spowodowały, że kapral Henryk Dobrzański postanowił zaryzykować ucieczkę. Kiedy chory przebywał w szpitalu, gdzie czujność strażników była mniejsza, skorzystał z okazji, która przyniosła mu wolność. 

To właśnie na strychu tego pałacu Henryk znalazł schronienie po ucieczce z obozu dla internowanych. Do kraju powrócił jako pomocnik palacza, przemycony w parowozie przez maszynistę. 

30 sierpnia 1920 roku złożono wniosek o nadanie orderu Virtuti Militari Henrykowi Dobrzańskiemu. We wniosku tym zawarto szczegółowy opis czynów bojowych w okresie wojny polsko-bolszewickiej. Podporucznik Henryk Dobrzański wielokrotnie odznaczał się nadzwyczajną odwagą i dzielnością. W wielu bitwach drugiego pułku szwoleżerów Rokitniańskich wykazał się nie tylko męstwem, ale i zdolnościami dowódczymi.

Krzyż srebrny piątej klasy Orderu Virtuti Militari otrzymał Henryk Dobrzański w maju 1921 roku. Zdjęcie przedstawia krzyż VM z oderwana wstążką orderową. Jak relacjonuje Józef Alicki, 29 kwietnia 1940 roku w czasie rozmowy mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala” na kwaterze z kurierkami, noszony przez niego przy mundurze Krzyż VM oderwał się od wstążki i upadł na podłogę. Major powiedział: „Śmierć już blisko”. Następnego dnia major zginął.

Potwierdzeniem otrzymania odznaczenia jest legitymacja, która stwierdza, że porucznik Henryk Dobrzański z drugiego pułku szwoleżerów Rokitniańskich uprawniony jest do noszenia odznaki Orderu Virtuti Militari klasy piątej, nadanego mu przez Naczelnego Wodza dekretem nr 3346 z dnia 14 maja 1921 roku. 

Po zakończeniu wojny bolszewickiej drugi pułk szwoleżerów Rokitniańskich został skierowany do Bożyszcza pod Łuckiem, a następnie wiosną 1921 roku do garnizonu w Bielsku – Białej. Porucznik Henryk Dobrzański, pełniący wówczas funkcję adiutanta pułku, mógł po długim okresie rozłąki spotkać się z matką i siostrą Leonią, które mieszkały wówczas w Krakowie. 

Pobyt w garnizonie Bielsko – Biała to oprócz służbowych zajęć intensywne i systematyczne treningi w jeździe konnej. Porucznik Henryk Dobrzański szybko stał się najlepszym jeźdźcemw garnizonie, odnosząc duże sukcesy w zawodach hippicznych. Doskonałe wyniki w sezonie 1924 roku zdecydowały o powołaniu Henryka Dobrzańskiego do reprezentacji Polski przygotowującej się w Warszawie do zawodów międzynarodowych. 1 lutego 1925 roku z końmi stawia się w Warszawie. Po długich i ciężkich treningach w kwietniu 1925 roku Dobrzański wchodzi w skład ekipy na konkursy w Nicei. Największym sukcesem polskiej drużyny jeździeckiej na międzynarodowych zawodach w Nicei było zdobycie po raz pierwszy w historii startów nagrody przechodniej – Pucharu Narodów, jedno z najważniejszych trofeów jeździectwa drużynowego. W Nicei polska ekipa wygrała 6 z 8 konkursów. Po wspaniałych osiągnięciach jeźdźców w Nicei Polacy zostają zaproszeni do Anglii, by wziąć udział w konkursach na torze w Pałacu Sportowym „Olimpia” w Londynie oraz w zawodach „Militari” w słynnym obozie wojskowym Aldershot pod Londynem. Występy w Anglii potwierdziły wspaniałą formę Polaków, którzy w Londynie zdobyli 3 pierwsze nagrody, a Henryk Dobrzański w konkursie o Puchar Narodów na koniu „Generał” dwukrotnie bez błędu przebył cały tor, za co otrzymał złotą papierośnicę od księcia Walii. 
W 1927 roku w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu powstaje grupa olimpijska, której przygotowaniami kieruje podpułkownik Karol Rómmel. To właśnie on powołuje mjr Henryka Dobrzańskiego do grupy olimpijskiej, doceniając jego osiągnięcia sportowe w latach 1923 – 1926, kiedy występując razem w ekipie polskiej osiągali największe sukcesy sportowe.

Henryk Dobrzański 1928 – jedno z nielicznych zdjęć Henryka w ubraniu cywilnym. Pochodzi ono z paszportu, który Dobrzański otrzymał przed wyjazdem na Igrzyska Olimpijskie do Amsterdamu.         Na zdjęciu mjr Henryk Dobrzański jako oficer 18 pułku ułanów ze swoim chrześniakiem Henrykiem Papee – synem siostry Leonii. Na mundurze majora widać odznaczenia: Virtuti Militari, czterokrotny Krzyż Walecznych i przyznane w grudniu 1928 roku medale: Za wojnę 1918 – 1921 i 10-lecia Odzyskania Niepodległości. Widać również odznakę kawalerii francuskiej, którą Dobrzański otrzymał podczas Międzynarodowych Konkursów Hippicznych w Nicei. We wrześniu 1929 roku mjr Henryk Dobrzański został przeniesiony do 20 pułku ułanów w Rzeszowie.     Wkrótce został odkomenderowany czasowo do Dębicy, gdzie na jednym z balów poznał siostrę swego kolegi pułkowego, pannę Zofię Zakrzeńską. W kilka miesięcy później odbyły się zaręczyny, a 3 czerwca 1930 roku Henryk i Zofia wzięli ślub w kościele oo. Kapucynów w Krakowie. Po uroczystościach zaślubin państwo młodzi opuścili kościół pod szpalerem z szabli i udali się na przyjęcie weselne do Grand Hotelu.    W tym majątku wychowywała się żona mjr Henryka Dobrzańskiego, Zofia Zakrzeńska. Tu młoda para spędzała wiele wolnych chwil odwiedzając rodziców, tu również wychowywała się ich córka Krysia. Po ślubie państwo Dobrzańscy wszystkie wolne chwile spędzali w majątkach podkrakowskich, należących do rodziny żony.    Latem 1931 roku odwiedzili siostrę Zofii, Marię Zakrzeńską – Schulz w jej majątku we Włostowicach.    Okres pobytu mjr Henryka Dobrzańskiego w 20 pułku ułanów w Rzeszowie to również szczęśliwy okres w życiu młodego małżeństwa. Wraz z żoną prowadzą ożywione życie towarzyskie i z niecierpliwością oczekują przyjścia na świat potomka. We wrześniu 1932 roku przyszła na świat ich córka Krysia.    Zimą do Zakopanego zjeżdżała cała czołówka polskich jeźdźców, by brać udział w organizowanych tu Zimowych Konkursach Hippicznych. Mimo, ze mjr Henryk Dobrzański przestał czynnie uprawiać ten sport, corocznie przyjeżdżał do Zakopanego by obserwować konkursy. Pobyt w Zakopanem, oprócz obserwowania konkursów hippicznych był również czasem wypoczynku.    Państwo Dobrzańscy jeździli na nartach, a wieczorami ze znajomymi odwiedzali kawiarnie i restauracje, biorąc udział w przyjęciach i balach. Państwo Dobrzańscy doskonale tańczyli, co dawało im wiele zadowolenia, a także niemało satysfakcji z licznych zwycięstw w konkursach tańca.    Zdjęcie z okresu służby w dwudziestym pułku ułanów, wykonane podczas konkursu hippicznego w Komorowie (1933r.) Major jako miłośnik sportów konnych starał się każdą wolną chwilę poświęcić hippice, biorąc udział w każdych organizowanych zawodach. Mjr Henryk Dobrzański – 1934- zdjęcie z akt personalnych majora, dołączone do kwestionariusza wypełnionego 27 marca 1934 roku w momencie przeniesienia mjr, Henryka Dobrzańskiego do drugiego pułku strzelców konnych w Hrubieszowie. 

Ogólnopolska wystawa koni remontowych- Lublin 1934. Jako kwatermistrz drugiego pułku strzelców konnych mjr Henryk Dobrzański często bywał w Lublinie, gdzie na terenach wojskowych odbywały się Ogólnopolskie Wystawy Koni Remontowych i gdzie dokonywał zakupu koni dla pułku.

Bieg myśliwski św. Huberta (Hrubieszów, 1934) Ważne wydarzenie w życiu prowincjonalnego Hrubieszowa stanowiły konne biegi myśliwskie w dniu św. Huberta – wspaniała okazja do wspólnej zabawy całej „pułkowej rodziny”. Jednym z ich organizatorów był mjr Henryk Dobrzański. Państwo Dobrzańscy z córką Krysią.

Pobyt Dobrzańskich w Hrubieszowie to szczęśliwy okres w życiu rodzinnym mjr Henryka Dobrzańskiego. Wszystkie wolne chwile spędza z małą Krysią, ucząc ją jazdy na kucyku, bawiąc się w chowanego i ganianego, nawet wtedy, gdy jest w mundurze galowym. Często powtarzał: „Musisz być dzielna”.    Major Henryk Dobrzański jako kwatermistrz drugiego pułku strzelców konnych w Hrubieszowie postanowił wybudować na terenie koszar kort tenisowy. To przedsięwzięcie miało zaspokoić potrzeby młodej kadry oficerskiej i ich żon, a w szczególności pani Dobrzańskiej, która uwielbiała grę w tenisa. Kort tenisowy został wybudowany, ale jako „rzecz zbędna”, według oceny dowódcy pułku, płk Romualda Niementowskiego, stał się pretekstem do przeniesienia majora do Wilna.    Ostatnie przedwojenne zdjęcie majora Henryka Dobrzańskiego wykonane w Wilnie w 1938r. Major w mundurze czwartego pułku ułanów Zaniemeńskich. Na odwrocie zdjęcia dedykacja dla matki: „Mojej Najukochańszej Matce- z prośbą byś wiedziała, że jesteś wzorem najlepszej matki na świecie. Dla takiego szczęśliwego wybrańca losu jak ja, niczem są wszystkie kataklizmy, bo zawsze żyję myślą, że mogę się taką matką poszczycić. Pamiętaj że zawsze żyję z myślą, byś nie żałowała trudu, który włożyłaś wychowując mnie na porządnego człowieka. 

Wrzesień 1939r. – Około 180 żołnierzy pod dowództwem majora Henryka Dobrzańskiego próbowało przedrzeć się na odsiecz Warszawie.

Piosenka: „Dziś do ciebie przyjść nie mogę.”

1.Dziś do ciebie przyjść nie mogę,
Zaraz idę w nocny mrok,
Nie wyglądaj za mną oknem,
W mgle utonie próżno wzrok.
Po cóż ci kochanie wiedzieć,
Że do lasu idę spać,
Dłużej tu nie mogę siedzieć,
Na mnie czeka leśna brać.

2.Gdy nie wrócę , niechaj wiosną,
Rolę moją sieje brat,
Kości moje mchem porosną
I użyźnią ziemi szmat.
W pole wyjdź pewnego ranka,
Na snop żyta ręce złóż
I ucałuj jak kochanka,
Ja żyć będę w kłosach zbóż.

Recytacja I:
O Wojno, najpodlejsze zło
Zrodzone w bezrozumie
Depczące jak brutalny gniot
Po ludzkich istot tłumie,
Podobnaś rodnym siostrom swym.
Trądowi, ospie , dżumie.

 Ostatni list do córki Krysi (1.X.1939r.) „Córeczko moja ukochana!” Posyłam Ci małą pamiąteczkę, którą zawsze jak dorośniesz noś na paluszku. Tatuś zawsze o swojej najukochańszej Jedynaczce myślał bardzo i z całych swoich sił kocha i kochać będzie. Może Bozia da, że jeszcze danym mi będzie Córeczkę osobiście ucałować, uściskać i do serca przytulić. Tatuś idzie w świat spełnić swój twardy, ale niemniej zaszczytny obowiązek wobec Ojczyzny. Żegnam Ciebie, Krysiuniu i Mamusię, oraz błogosławię Was Obie i do serca serdecznie tulę. Zawsze Wasz Henryk.

Piosenka: „Wojenko, wojenko”

1.Wojenko , wojenko, cóżeś ty za pani,
Że za tobą idą, że za tobą idą
Chłopcy malowani?
2.Chłopcy malowani, sami wybierani,
Wojenko , wojenko , wojenko , wojenko ,
Cóżeś ty za pani?

Wspomnienie o Hubalu:

Gdy wróg w trzydziestym dziewiątym roku
Napadł na naszą Ojczyznę
Cały nasz naród stanął u boku sił,
Walczących z hitleryzmem.

Jednak przewaga wroga ogromna była,
By móc cios mu zadać.
Nad krajem zaczynała
upiorna noc okupacji zapadać.

Zwątpienie, smutek, odczucie klęski,
Poczęło wdzierać się w serca,
Kiedy okupant butny, niemiecki,
Władzę swą zaczął utwierdzać.

I wtedy wieść, że jeszcze twój oddział
Wciąż walczy w Kieleckich lasach
Obiegła Polskę wzmacniając zapał
Do walki.

Ty dałeś przykład i pokazałeś
Jak walczyć z wrogiem należy
Werbując ludzi, szkoląc, stwarzałeś
Armii podziemnej żołnierzy.

Około 50 żołnierzy z Dobrzańskim na czele, podjęło decyzję marszu na południe i próby przedostania się do Francji, l października przekroczyli Wisłę w okolicach Dęblina i kontynuowali marsz w kierunku Gór Świętokrzyskich. Tego samego dnia oddział stoczył pierwszą potyczkęz Niemcami i postanowił schronić się na Kielecczyźnie do czasu ofensywy alianckiej na Zachodzie, której spodziewano się na wiosnę 1940 roku. 

Major Dobrzański przyjął pseudonim „Hubal”, a jego oddział to Hubalczycy, stał się pierwszym oddziałem partyzanckim II wojny światowej. Dzięki pomocy ludności mieszkańców Kielecczyzny oddziałowi udawało się wymykać z organizowanych przez Niemców pułapek.

Piosenka: „My partyzanci majora Hubali”

My partyzanci Majora Hubali
Idziemy dziś na krwawy z Niemcem bój,
Pragnienie zemsty serca nasze pali
A przeciw nam bombowców wroga rój.
Więc granat w garść a erkaem do boku,
Na wrogów swych, przypuśćmy dzielny szturm.
Niech stal granatów razi ich głęboko,
A nam przygrywa dźwięk bojowych surn.
Za gruzy naszych miast,
Za braci naszych krew,
Szarpajmy wrogów ciała.
Niech zginie szwabski chwast
Odpowie na nasz zew

Recytacja II:
Szable w dłoń! – krzyknąłem, i nawet nie sformowawszy szyku wypadliśmy z zagajnika. Czułem smaganie po udach ciężkich, sprężystych gałęzi, roztrąconych piersią końską. Pojaśniało od dobytych szabel. W przedzie karabin maszynowy zaklekotał krótko i zgasł, Tamci wlewali się w wieś.

Recytacja III:
Ręka ściskająca szablę zwilgotniała
Wysoki gwizd kuli nad hełmem
Przydawał piękno tylko temu lotowi
Ponad jesiennym polem, ledwie powleczonym
Szklanym blaskiem wstającego słońca
Twarz mi stygła od bolesnego zachwytu.
Nie żałowałem niczego.

Recytacja IV:
Major Henryk Dobrzański na czele oddziału przebijał się.

Recytacja III:
Ostra ścierń, miażdżona podkową, Pryskała aż na twarz kroplami rosy,
Które staczały się powoli, jak łzy.

Piosenka: „Gdzie wicher wojny”

„Gdzie wicher wojny” sieje wiatr
Tam w pożodze łun
Wędruje partyzancka brać
Nad nimi biało – czerwona
Ref:Pamiętaj Polsko-Matko Ojczyzno
O swoich dzieciach co w tobie śpią,
O tych, którzy stanęli murem
Gdy Niemiec zniszczyć chciał godność Twą.
Gdy Niemiec sieje wokół śmierć
Nie dla niej cichy kąt
Ruszają zgodnie w krwawy bój
Pod wodzą majora Hubala.
Ref:Pamiętaj Polsko-Matko Ojczyzno…

Recytacja V:
Miałeś tylko karabin, przy pasie granaty
Sześć ładownic nabojów i bagnet na broni.
Bunkrami Twymi były chłopskie chaty,
Nie miałeś takich fortec jakie mieli oni.

Recytacja VI:
Żaden Ci wał zachodni nie dawał osłony przed atakami czołgów,
a za schron lotniczy miałeś polski ulanie tylko drzew korony.

Recytacja VII:
Byłeś ostatnim Panie Majorze Żołnierzem wojsk regularnych
I pierwszym polskim walczącym w borze
Dowódcą ludzi ofiarnych.

Recytacja VIII:
Którzy w Hucisku i pod Gałkami
Dawali dowody męstwa
Bronili Polski przed najeźdźcami
Wskazali drogę zwycięstwa.

Recytacja IX:
Pod Anielinem w niewielkim gaju
Stoi obelisk wykuty.
Tam padłeś w boju, w służbie dla kraju
Bagnetem wroga zakłuty.
Choć miną lata, czas szybko leci
Pamięć o Tobie nie zginie
Żyć będzie wiecznie w umysłach dzieci
W szkole, co nosi Twe imię.

30 kwietnia 1940 roku jego oddział, prawdopodobnie w wyniku zdrady, został otoczony przez przeważające siły niemieckie w okolicach Anielina koło wsi Studzianna, w odległości około 20 km od Opoczna. Po ciężkiej walce, w której Niemcy użyli czołgów, oddział uległ rozproszeniu, a sam Hubal poległ z bronią w ręku. Niemcy zmasakrowali jego ciało i wystawili je na widok publiczny,a następnie wywieźli do Tomaszowa Mazowieckiego i spalili lub pochowali w nieznanym miejscu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że miejscem pochówku była miejscowość Wąsosz Górny 40km na północ od Częstochowy. Obecnie trwa zbieranie wszelkich informacji na temat miejsca jego pochówku.
Wiersz – Pod Anielinem w niewielkim gaju, stoi obelisk wykuty. Tam padłeś w boju, w służbie dla kraju, bagnetem wroga zakłuty.
Piosenka: „Wojenko, wojenko” cd.

3.Wojenko, wojenko , co za moc jest w tobie,
Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz .
W zimnym leży grobie.
4.Ten już w grobie leży , z dala od rodziny ,
A za nim pozostał, a za nim pozostał,
Cichy płacz dzieciny.

Pamiątkowa odznaka żołnierzy Oddziału Wydzielonego WP mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. W uznaniu zbrojnej walki z niemieckim okupantem w 1966 roku major Henryk Dobrzański „Hubal” został pośmiertnie odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari IV klasy. Odebrała go córka majora Krystyna Sobierajska.

30 kwietnia 1990r. w 50 rocznicę śmierci mjr „Hubala Minister Obrony Narodowej gen. Florian Siwicki rozkazem personalnym nr 45 mianował mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala” na stopień pułkownika. Rozkaz odczytano podczas uroczystości rocznicowych przy szańcu w Anielinie.
Piosenka: „Bądźmy dzielni”

Bądźmy dzielni jak bohater
Hubal patron naszej szkoły
On swe życie oddał za to
Abyś dzisiaj był wesoły.
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, pola, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku
Partyzancki skowroneczku. Pamiętają go Jaślanie
I piękna sądecka ziemia
Zanim Hubal sławnym został
Życie swe narażał nie raz.
Hej, hej, hej sokoły…
Dziś Jankowska nasza szkoła
Twoje imię nosi już.
Z tego bardzo jest wesoła
Tym się chlubi wszędzie dziś.
Hej, hej, hej sokoły..

Wraz z budową nowego budynku szkoły w 1984r. zrodziła się myśl nadania imienia. Wśród wielu propozycji była również sugestia, aby nasza placówka nosiła imię mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

Po zapoznaniu się z jego życiorysem Rada Pedagogiczna i uczniowie doszli do wniosku,że postać Hubala jest odpowiednia na patrona naszej szkoły. Pod kierunkiem Rady Pedagogicznej rozpoczęła się intensywna praca naszej społeczności szkolnej. Uczniowie zbierali informacje kierując się hasłem:. „Wokół życia i działalności Hubala”. 

20 czerwca 1987r. Uroczystość nadania szkole imienia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.        To już dwadzieścia lat!!!! Dyrektor szkoły pani Alicja Rodak wygłosiła okolicznościowe przemówienie, w którym przedstawiła motywację wyboru patrona oraz przypomniała cechy patrona godnego naśladowania. 

Najważniejszy moment uroczystości- Akt nadania szkole imienia.

Głos zabiera Kurator Oświaty i Wychowania mgr Mieczysław Pacholarz – odczytuje akt i przekazuje go na ręce pani dyrektor.

Odsłonięcia tablicy pamiątkowej z pełną już nazwą szkoły dokonała pani Zofia Martuszewska – zasłużona nauczycielka tejże szkoły.

Przedstawicielka Samorządu Szkolnego – uczennica Elżbieta Ślipek dokładnie zapoznałaz życiorysem i działalnością Hubala oraz przedstawiła przebieg przygotowań wokół patrona.        

Montaż słowno – muzyczny prowadziła uczennica Agata Górska.

Nad oprawą muzyczną czuwał obecny dyrektor pan Zygmunt Rak.
Przecięcia wstęgi przed Izbą Pamięci dokonał Kurator Oświaty i Wychowania oraz Sekretarz Komitetu Gminnego. 

Legenda o Hubalu

Majorze Hubalu, są jeszcze w tym kraju nieznane mogiły,
Gdzie grób Twój, nie wiedzą też wieszcze
Wróg chciał Cię uczynić niebyłym
Majorze Hubalu, jak tutaj stoimy
Będziemy tu zawsze przychodzić,
Przysięgę legendzie złożymy.
Hubalową legendą, ptakiem polecieć w kraj.
Sławę poległym wróć, żywym pamięć daj.
Powróć nam rżeniem ku czasom odległym
Nie bądź już milczeniem Hubalową legendo.
Majorze Hubalu czy słyszysz .
Jak cicho bitewne gra larum
Krąg wiernych Ci towarzyszy powstaną na apel Hubalu
Majorze Hubalu czy słyszysz, czy widzisz
W ich twarzach żyjącą legendę
Tak szkoda, że tego nie widzisz, znów przyszli pod twoją komendę.
Majorze Hubalu dlaczego nie wstajesz? gdy wzywa cię werbel!
Czemu nie każesz grać wsiadanego, bo przecież nie braknie ci szabel
Majorze Hubalu, bądź pewien, są szable, bo my tu jesteśmy.Na apel wstaniemy bitewny. I przetrwa legenda Twa w pieśni.

Teraz minutą ciszy uczcijmy pamięć majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, a następnie delegacja uda się pod tablicę pamiątkową złożyć kwiaty.
Szkoła baczność!!!

Dziękuję!

Skip to content